Zimowanie…
Znaleźliśmy nocleg dla naszego poldolota.
Przeczeka tutaj zimę, w oczekiwaniu na wiosenna wizytę u doktora przed następną wyprawą.

Bądź na bierząco - RSS
Znaleźliśmy nocleg dla naszego poldolota.
Przeczeka tutaj zimę, w oczekiwaniu na wiosenna wizytę u doktora przed następną wyprawą.

Witajcie!
Troche to trwało, ale w końcu zebraliśmy się w sobie i wrzuciliśmy resztę fotek z wyprawy.
http://picasaweb.google.pl/maciejgosia/ZOmbol2009#
Pozdrawiamy
edit: fotki z przekazania prezentów tutaj
Niestety nie mogliśmy być przy tym osobiście, może następnym razem sie uda ;-)
Wróciliśmy, ochłoneliśmy, czas dodać jakieś info.
Szczęśliwie nasz samochód należał do grupy bezawaryjnej. Inne nie miały ładowania, paliły im się instalacje elektryczne i zawory od gazu, zapiekały im się łożyska, pękały węże od wody, przecierały się przewody paliwowe… itd.
Nasz natomiast jedyne czym nas zaskoczył – to brakiem ogrzewania, które udało się częściowo “obudzić” w Sopocie.
Przejechaliśmy nim 6406 km (wg wskazań licznika).
Przez ten czas dolaliśmy ok. 3-3,5 litra oleju.
Spalilismy ok. 500 litrów paliwa.
Wszyscy jesteśmy mile zaskoczeni spalaniem.
Przy spokojnej jeździe po górach wynosiło ono 7,7-8 litrów.
Natomiast podczas powrotu przez równe niemcy i polskie dziurostrady spadło poniżej 7litrów/100 km.
W tej chwili polonez domaga się wizyty u doktora. Od jakiś 2-3tys km coś stuka (jakby z tyłu samochodu), zawieszenie skrzeczy, rozrusznik chrabęści, hamulce trą nawet jak się nie hamuje, wycieraczki przeraźliwie piszczą jakby miały się zaraz zepsuć, itd.
No ale nie można mu nic zarzucić! Przewiózł nas bezpiecznie na metę i z powrotem! Nie obraził się nawet kiedy dorzuciliśmy mu 5 osobę i trochę bagażu. Cały czas chciał jechać dalej i dalej!
Poniżej kilka jego fotek.
Resztę wrażeń dodamy później.
Poniedziałek, 13 lipca 20:50. Kasownik staje na poznańskiej Ławicy. Tłum ludzi skanduje “Złom-bol! Złom-bol!”. Brawa, gratulacje, autografy, wizyty w zakładach pracy… Tak to może wyglądać w 2010, jak zamiast na Koło podbiegunowe, polecimy naszymi złomami na Marsa. Albo chociaż pojedziemy dookoła świata.
Wrócę do rzeczywistości i może lepiej napiszę jak było naprawdę: w poniedziałek przyleciałem z Oslo do Poznania, opuściłem resztę ekipy i naszego dzielnego, bezawaryjnego, kochanego poldaska. W tej chwili moja drużyna jest już w Kopenhadze, wracają do Poznania w niedziele. O ile nagle Biały102 nie zawiedzie. Ale na pewno nie!
Ok. Nie przedłużam i podaje najważniejszą informację, na którą wszyscy czekają: dotarliśmy na Koło podbiegunowe! Cali i zdrowi. I Biały102 oczywiście z nami. Wszystkie pozostałe załogi również pojawiły się na mecie (niestety bez Czarnego Żuczka i Białego Maluszka, R.I.P). Ewidentnie jesteśmy hardkorami.
Przepraszam za brak relacji z całej wyprawy, ale działo się po prostu za dużo. Być może później napiszę na blogu o najciekawszych wydarzenia (albo ktoś inny z ekipy).
Dla przypomnienia – relacje w wersji demo (do 160 znaków), ale pisane na żywo, w trakcie wyprawy, znajdują się na naszych bliplogach: wpisy Gosi, CoSięStao i moje pod tagiem #zlombol2009. Dziennik pokładowy jest też na oficjalnej stronie Złombola: zlombol.pl.
Ja mogę tylko napisać w skrócie, że był to naprawdę niesamowity tydzień, który trwał miesiąc, a jednak był jak jeden dzień (podpowiedź: mało snu + białe noce). Widoki – bajka, ludzie – sami pozytywnie stuknięci (nikt normalny nie wybiera się polonezem czy innym żukiem na Arctic Circle), sytuacje – nieprawdopodobne. A to wszystko bezcenne… No może oprócz cen w Norwegii (5-6x drożej niż w Polsce!).
Coś więcej być może napisze reszta ekipy jak wróci do Poznania. Albo wrażenia zachowają dla siebie :-)
Jakby co, moje zdjęcia są już dostępne: http://picasaweb.google.com/Kwapisz.Kacper/ZOmbol2009.
Przy okazji, kilka filmów z TV o wyprawie:
Fakty TVN – http://www.youtube.com/watch?v=TeGERXflAf8
TVN Turbo – http://www.youtube.com/watch?v=Kway1jhTVRw
MMSilesia – http://www.youtube.com/watch?v=X45n7Zh8Yeo